Jeśli dobrze się
będzie goić rana to we wtorek chcą nas wypisać i wracamy karetka
do Wrocławia, do szpitala na Traugutta. Niby super, ale po historii
leczenia i diagnostyki Piotrusia czuje jakbyśmy mieli wracać na
wieś, gdzie współczesna medycyna dotrze za jakieś 50 lat. Jednym
słowem po ludzku mam wiele obaw i wolałbym zostać tu, póki synek
nie stanie na nogi. Ale wygląda, ze nie mamy specjalnie wyboru.
Ufamy jednak, ze Bogu nic nie umyka i Miłosierny zadba o wszystko.
Piotruś porusza
od rana lekko nogami. Nie śpi prawie wcale ani w dzień, ani w nocy.
Leży z otwartymi oczami. Na główce pod skora zbiera się płyn i
codzienne lekarz go ściąga strzykawka. Niestety jego żołądek jak
dotąd nie trawi nawet niemowlęcych odżywek. Wieczorem pokrzykiwał
i długo się nakombinowałem, zanim wpadłem, ze boli go brzuch.
Odciągnęli mu z żołądka treść i poczuł ulgę - ale okazało
się ze w 4 godz. po posiłku nie przyswoił nic. Dostał godzinę
temu kolejna porcje, ale się wierci jakby znów go brzuch pobolewał.
A, i wieczorem ruszał jedna ręką! :)
Prosimy gorąco o
modlitwę o to jego trawienie. Od wielu dni nie je i slaby może być
tez z tego powodu. Ufamy Bogu i znów powierzamy te intencje Wam,
Kochani Wstawiennicy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz