Polecany post

HISTORIA CHOROBY PIOTRUSIA

czwartek, 16 lipca 2015

ogarniamy się


Musi jak widać być ciężko, bym pomyślał o wpisie na blog. Dzisiejszy planowałem już dwa tygodnie temu, gdy Piotrek był w szpitalu - ale brak wifi na oddziale nie pozwolił na wpisy na bieżąco. A po wyjściu zabrakło czasu i energii.

Do szpitala zaprowadziła nas jakaś bakteryjna infekcja – bliżej nieokreślona. Zanim doczekaliśmy się na wyniki badań Piotrek dostał ceftriakson - gruby antybiotyk III generacji podawany dożylnie – bo CRP było koło 200, a temperatura w szczycie sięgała 39,8.

Byliśmy przy nim na zmianę z Magdą. Nastrój miał dobry – widać było, że jest szpitalnym weteranem i podchodzi do wszystkiego spokojnie: „A ja się cieszę, że jestem w szpitalu”. Poza kłuciem oczywiście – a niestety krwi na posiew nie można było pobierać z portu. Piotrek miał duży żal do mnie, że go nie uchroniłem przed bólem i nie posmarowałem rączki kremem przeciwbólowym.

Po dwóch dniach znaliśmy już wyniki części badań: posiew moczu i krwi jałowy, w brzuszku nic niepokojącego usg nie wykazało, CRP spadło do 116. Wynik posiewu z gardła po pięciu dniach wskazał winowajcę: streptococcus pyogenes (ostre paciorkowcowe zapalenie gardła). Po pięciu dniach dożylnego antybiotyku wypisano nas do domu z receptą na kolejne pięć dni podobnego antybiotyku w tabletkach.

I tak choroby nam planują życie i wakacje. Piotrek spędził imieniny w szpitalu, a ja przy okazji swoje urodziny :) Dostałem w prezencie piękne ciasteczka-babeczki wykonane własnoręcznie przez Potrka z ciastoliny.

Zaplanowany wyjazd rodzinny na rekolekcje wspólnotowe w góry musieliśmy odwołać. Znów musimy unikać kontaktu z dziećmi, bo antybiotyk osłabił jego odporność. Po wyjściu ze szpitala zaczął Piotrka męczyć silny kaszel – zwłaszcza w nocy. Monitorujemy go co 3 dni odwiedzając lekarza – wygląda to na jakiegoś wirusa, ale na razie w płucach czysto i lekarze zalecają jedynie leczenie typu krople/inhalacje. W ostatnich dwóch dniach kaszle jakby mniej – więc może wyjdziemy na prostą i pomyślimy o wakacyjnym wypoczynku.

Oswajamy się z nowym pomysłem na spędzanie urlopu w „domku do jechania” jak nazywa przyczepę kempingową Boguś. Będzie to eksperyment, bo dotąd tak nie wypoczywaliśmy. Ale przy dynamicznych zmianach w naszych planach przyczepa wydaje się nam dobrym pomysłem, bo uniezależnia nas od rezerwacji i uwalnia od części kosztów. Znacie może jakieś kameralne gospodarstwo agroturystyczne, najlepiej pod lasem i możliwością postawienia przyczepy? :) Marzą nam się ustronne miejsca na łonie przyrody, bezludne, czyste... Ciągle też kusi nas wyjazd nad Bałtyk (lekarze uznają to za wskazane), ale jak tu znaleźć na wybrzeżu miejsce bez tłumów o tej porze roku... Przed końcem sierpnia chcemy też usunąć „porcik”, co wiąże się z kilkudniowym pobytem w Centrum Zdrowia Dziecka.

Piotrek ma już skończone 5 lat! :) Torcikowe ciasto z tej okazji upiekła Ciocia Grażyna, a Babcia Ala sprezentowała Małemu Przyrodnikowi najprostszy aparat. Szybko opanował włączanie i pstrykanie i zniknął na długo w ogrodzie. Poniżej efekt owego pierwszego w życiu fotograficznego pleneru Piotrka. Pewnie jako tato nie umiem być bezstronny, ale „kopara mi opadła”, jak wieczorem przeglądałem te fotki.















Piotruś wciąż pasjonuje się owadami, najbardziej lubi pędraki i wszelakie gąsienice. Rozwija się plastycznie, jego rysunki są coraz ciekawsze. Już nie rysuje tylko ryb głębinowych - opanował rysowanie gąsienic, poczwarek i motyli.


Wczoraj narysował po raz pierwszy człowieka, a właściwie „przekrój człowieka z narządami i układem krwionośnym” :)



Piotrek wciąż wymaga rehabilitacji z powodu silnej skoliozy i płaskostopia. Jest jak na swój wiek mało sprawny ruchowo, ale pojawił się sukces: czasem uda mu się pobiec truchtem. Bieganie wciąż jest jednak nieskoordynowane, niepewne i Piotruś łatwo traci równowagę. Mamy nadzieję, że letnia aura będzie sprzyjała ruchowi na świeżym powietrzu, co wpłynie na rozwój sprawności Piotrka.

Dziękujemy wszystkim, którzy modlą się za nas. Bardzo to nas wzrusza, że wciąż pamiętacie. Nie ukrywamy, że modlitwa jest nam potrzebna.  
Bóg zapłać!