Polecany post

HISTORIA CHOROBY PIOTRUSIA

sobota, 8 listopada 2014

gorączka, ryby i kamienie

Rozmowa z "naszą" lekarką kilka dni po wyniku rezonansu bardzo nas uspokoiła. Według niej obraz wygląda na proces "obumierania" guza, ale w 100% potwierdzić to mogłaby tylko biopsja, czego oczywiście robić nie będziemy.

Chłopcy zaczęli chodzić do innego przedszkola, w którym poczuli się bezpiecznie i chętnie tam zostawali. Jednak po paru dniach Piotrek zagorączkował. Właściwie to był jedyny objaw - ale temperatura przez 3 dni z rzędu przekraczała 40 stopni. Leki p-gorączkowe nie pomagały, więc przez kilka nocy Piotrek musiał znosić zimne okłady. Skończyło się antybiotykiem, ale zanim zaczął działać wylądowaliśmy w nocy na pogotowiu. Zawołaliśmy karetkę ufając, że dzięki temu szybciej dostaniemy się do lekarza. Niestety czekaliśmy na Koszarowej 3 godziny - na szczęście w tym czasie temperatura spadła do 38. Lekarka stwierdziła, że skoro spadła - to do domu, bo w szpitalu jeszcze by coś dodatkowego podłapał. Wyniki krwi wskazywały na stan zapalny, ale do dziś nie wiemy co to było. Ponieważ w amoku pojechałem z Piotrkiem karetką bez portfela - nie mieliśmy jak wrócić. O godzinie trzeciej w nocy Magda zapakowała śpiącego Bogusia do auta i przyjechała po nas.

Zgodnie z sugestią lekarzy nie posyłamy Piotrka do przedszkola jeszcze przez 4 tyg. od zakończenia brania antybiotyku. Boguś bez brata nie chce iść, więc obaj siedzą w domu. Trudne to logistycznie, bo Magda wróciła do pracy i nie chce brać ciągle zwolnienia lekarskiego.

 



Spełniło się marzenie Piotrka, by zobaczyć oceanarium i wielkie ryby. Na dwa dni przed otwarciem wrocławskiego Afrykarium, dzięki fundacji Mam Marzenie >>link do raportu fundacji<< (dziękujemy Pani Weroniko!) i uprzejmości Dyrekcji i Pracowników ZOO >>link do relacji ZOO<< (dziękujemy Pani Moniko i pani Joanno!) mogliśmy całą rodziną podziwiać ten piękny obiekt. Chłopaki były zachwycone - my nie mniej. Dodatkowym bonusem do tej wycieczki jest roczny karnet wstępu do ZOO dla Piotrka i rodziców zafundowany przez sponsorów (Joanno i Marku, Paulino i Dominiku - dziękujemy!!!). Z głębi serca wołamy BÓG ZAPŁAĆ!



Piotrek ma nową pasję: "Interesuję się owadami, pająkami, rybami głębinowymi, grzybami i... kamieniami" - mówi nasz synek. Zaczęło się od tego, że w czasie ostatniego chorowania znów apetyt spadł do zera i karmienie wymagało zapewnienia "zaciekawienia" jak nazywa Piotrek atrakcje towarzyszące porom posiłku. Magda kupiła zestaw geologiczny dla dzieci i Piotrek wykuwał w czasie karmienia ozdobne kamienie z gipsowego bloku. Potem pasję pogłębiła jeszcze babcia Ala kupując książkę o kamieniach i kilka kolorowych okazów w muzeum minerałów. Piotrek teraz na wyprawy do lasu ciągnie ze sobą zestaw archeologa na wypadek, gdybyśmy znaleźli jakiś fajny kamień. W domu mamy wszędzie nie tylko suszone huby, ale różne kawałki skał, kamyki z drogi itp. Nawet w czasie rodzinnego odwiedzania cmentarzy najbardziej Piotrek zainteresowany był żwirkiem wokół grobów. Wygooglaliśmy, że blisko miejsca, gdzie mieszka piotrusiowa prababcia Jasia fascynaci poszukują kamieni ozdobnych w starych kamieniołomach. Piotruś chciał się już pakować i tam jechać. Zwłaszcza, że spotykano tam granaty, które zna z Muminków.

Bardzo dziękujemy tym paru osobom, które wiernie zasilają nasze konto wpłatami. Jest to niezwykle wzruszające i nie ukrywajmy - bardzo pomocne. Jednak na tę chwilę (Magda wróciła na pół etatu do szkoły, ja też pracuję) finansowo "dajemy radę", a na świecie jest wielu bardziej potrzebujących... BÓG ZAPŁAĆ ZA WSPARCIE!!! Natomiast nadal niezmiennie baaardzo potrzebujemy Waszej modlitwy - nasza kondycja fizyczna i psychika czasem obrywają i wszystko idzie jak po grudzie. Np. właśnie przechodzę wielkie oczyszczenie w formie grypy jelitowej.