poniedziałek, 20 maja 2019

20 maja 2019

Za nami pierwszy obchód lekarski po weekendzie. Niedowład twarzy powinien ustąpić, choć będzie prawdopodobnie potrzebna długotrwała rehabilitacja. Jest też jakaś szansa na powrót słuchu - tylko nie daj Boże z nieznośnymi szumami! Ufamy też, że w miejscu wyciętego guza nie pojawi się żadna cysta i że nie dojdzie do wodogłowia - takie powikłania są możliwe. Nie zgadzamy się już na żaden negatywny scenariusz. Powierzamy się modlitwom!
Wczoraj wieczorem Piotrek próbował usiąść, co skończyło się wymiotami i zasnął wyczerpany. Dziś zaczął dzień o 6.30 z fajną energią. Wyspał się i nawet rano przez chwilę czytał książkę. Dzielnie zniósł wyjmowanie zbędnych wenflonów (miał 4 - w rękach i nogach) i zmianę opatrunku. Będzie imponująca szrama - 12 szwów. Ale z zewnątrz rana wygląda czysto. Zeszła Piotrkowi opuchlizna z oczu. Próbował dziś ćwiczyć mięśnie twarzy - dzielny jest bardzo.


Dużo trudniejsza okazała się próba pionizacji. Nie ma żadnych niedowładów ruchowych i rehabilitant zalecił siadanie. Poczuł się przy tym na tyle źle, że zupełnie stracił humor na długo. Zaczynamy więc etapami - przez podwyższenie zagłówka. Planujemy do jutra dojść do siadu i w wózku pójść na spacer, choćby po oddziale. Choć tęsknimy za wyjściem do lasu. Może w środę?
Po południu świętujemy pierwsze wypróżnienie Piotrka. Daruję szczegóły, ale jest co świętować - bo ból brzucha już od wczoraj psuł dodatkowo humor. Piotrek jest za słaby, by się bawić czy nawet coś oglądać. Ale chętnie słucha czytanych przez mamę bajek, co najwyraźniej zmniejsza szpitalne cierpienia. To ważne, bo duże dawki sterydów jakie dostaje pogarszają nastrój.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz