poniedziałek, 24 listopada 2025

trzeci wyjazd do Tybingi

 Miałem nadzieję na dłuższą przerwę w leczeniu…” – powiedział smutno Piotrek, gdy usłyszał, że znowu czeka go kolejny etap walki o zdrowie i życie.

Trudno się dziwić jego rozczarowaniu. Dopiero od niedawna zaczął czuć się lepiej po poprzednim leczeniu. Zaczął nawet wychodzić na dwór z bratem, nawiązywać nowe relacje rówieśnicze, miał więcej energii, więcej chęci do życia. Po raz pierwszy w życiu pojawiły się u niego konkretne plany na swoją przyszłość edukacyjną i zawodową.
W październiku zaczęły mu jednak dokuczać nowe, niepokojące objawy: silne zawroty głowy, nudności, problemy z równowagą, bóle głowy. Onkolog z Przylądka, podczas rutynowej wizyty związanej z płukaniem portu, zauważyła oczopląs w prawym oku, którego wcześniej nikt nie zaobserwował.
Zrobiliśmy prywatnie rezonans wcześniej, niż było w planach. Okazało się, że to nie sam guz nagle urósł, ale otaczająca go torbiel z płynem – to ona zaczęła mocno uciskać okoliczne nerwy. Skonsultowaliśmy wyniki z prof. Schuhmannem z Tybingi, który operował Piotrka ostatnim razem.
Wg profesora konieczna jest kolejna interwencja chirurgiczna. Chodzi o opróżnienie tej torbieli z płynu, żeby zmniejszyć ucisk i złagodzić objawy. Mowa o zabiegu operacyjnym z założeniem drenu. Taki krok powinien przynieść Piotrkowi ulgę.
Piotrek był przy rozmowie online z profesorem. Kiedy usłyszał, co jest planowane - powiedział, że chciałby, żeby to właśnie profesor wykonał zabieg, bo wtedy „czułby się pewniej”. Profesor zgodził się i zaproponował termin przed Świętami.
To jednak nie koniec perspektywy leczenia. Profesor, po konsultacji z innymi specjalistami, widzi - w przypadku dalszego wzrostu guza - szansę dla Piotrka w protonoterapii. To rodzaj napromieniania, który ma jak najdokładniej uderzyć w guz, a jak najbardziej oszczędzić resztę tkanek mózgu. Operacja guza w tej lokalizacji niosłaby ogromne ryzyko trwałych uszkodzeń nerwów, a klasyczne leczenie „chemią” i lekami celowanymi Piotrek w przeszłości bardzo źle znosił. Dlatego protonoterapia wydaje się teraz najlepszą opcją, choć – jak każde leczenie onkologiczne – nie jest wolna od ryzyka.
Wybaczcie, że to wciąż długie i trudne tematy, ale pisząc do Was, sami próbujemy to sobie w głowie poukładać. Do tej pory najtrudniejsze chwile przychodziły do naszej rodziny zwykle w okresie Wielkanocy. Tym razem cięższy czas mamy przed Bożym Narodzeniem.
Dziękujemy Wam, którzy wspieracie nas modlitwą, dobrym słowem, obecnością – choćby wirtualną. To naprawdę nas niesie przez te lata.
Dziękujemy też wszystkim, którzy wspierają leczenie Piotrka finansowo. Michale, Ewo, Krzysztofie, Grażyno, Paulino, Darku, Heleno, Joanno, Rafale, Katarzyno, Anonimie – dzięki Wam Piotrek może być rehabilitowany i ma zapewnione potrzebne wsparcie w codziennym funkcjonowaniu. Nisko się kłaniamy.
Ogromnie dziękujemy również wszystkim, którzy przekazują na Piotrka 1,5% podatku. Przepisy RODO nie pozwalają nam poznać Waszych imion i nazwisk, ale nasza wdzięczność jest bardzo konkretna i osobista – kierujemy ją do każdego i każdej z Was z osobna.
Wygląda na to, że droga do zdrowia przed Piotrkiem jest jeszcze długa i kręta. Dzięki Wam nie idzie nią sam.



Zdjęcie jest sprzed dwóch lat, ale oddaje symbolicznie burzliwą sytuację Piotrka od 2019 roku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz