Ostatnią dawkę protonów Piotrek miał przyjąć w środę, ale awaria maszyny to uniemożliwiła. Na szczęście następnego dnia już ją naprawiono.
Ostatnie naświetlenie dopełniło zaplanowaną dawkę promieniowania. Nie zaczęliśmy się jednak pakować w drogę powrotną do domu. Piotrek zbyt źle się czuje i nie jest jeszcze w stanie znieść tak długiej podróży.
Efekty protonoterapii można ocenić najwcześniej po 2 miesiącach, dlatego musimy wtedy zrobić w Polsce rezonans. W sprawie dalszego leczenia mamy się kontaktować z onkologiem Piotrka w Polsce. Będziemy też szukać poradni leczenia bólu, bo może on jeszcze długo Piotrkowi towarzyszyć. W Essen mamy się pojawić na kontroli we wrześniu.
Wczoraj Piotrek obchodził 16. urodziny, ale nie było nastroju do radości i świętowania. Ból głowy nie ustępuje, wszystkie dolegliwości ciągle są. Póki co Piotrek nadal jest na wysokich dawkach środków przeciwbólowych i nie widać wielkiej poprawy. Dużo trudnych emocji u nas wszystkich przez to...
Na pierwszym zdjęciu Piotrek ostatni raz przemierza drogę do maszyny protonowej – tam jako rodzice nie mieliśmy wstępu i towarzyszył mu jedynie personel medyczny. Pod wpływem słuchanego audiobooka Piotrek nazwał tę drogę „zieloną milą”. Żartował: „Idę sobie, idę... Mam nadzieję, że namoczą gąbkę, zanim się położę na Starej Iskrówie”. Ci, którzy znają film lub książkę, pewnie wiedzą, co miał na myśli
Poczucie humoru – nawet tak makabryczne – trochę pomagało nam przechodzić przez trudności leczenia.

